• Wpisów:358
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:17 dni temu
  • Licznik odwiedzin:13 251 / 1316 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Aleksytymia
 

 
No dobra, trochę się upiłam i chce mi się płakać że poszedłeś. Co prawda tylko dzięki temu mogliśmy się dłużej przytulić i chyba specjalnie wyciągnąłeś mnie na korytarz w ten ultra sprytny sposób. Taką mam nadzieję. I że to co S. wczoraj mówił wcale mi się nie wydawało.
 

 
Przykro mi, że już poszedłeś, ale to jeszcze nie czas na pisanie czegoś dłuższego.
Lubię cię przytulać.
 

 
Chciałabym móc leżeć z tobą gdzieś na łące, nocą, kiedy wiatr delikatnie owiewa nasze ciała, a muzyka rozchodzi się po kończynach. Jesteśmy sami z gwiazdami, blask księżyca oświetla nasze twarze, nie musimy nic mówić. Muzyka robi to za nas. Potem możemy zacząć dyskutować na jej temat, a potem na wszystkie inne. Świat jest w nas, nie jesteśmy w świecie. Każdy temat jest istotny, wszystkie poważne rzeczy stają się delikatne i niezmiernie istotne. A kiedy wrócimy do domu atmosfera znów będzie bezsensowna. To niedokończona myśl.
 

 
Za każdym razem jak pomyślicie, że jesteśmy nadistotami obdarzonymi przez jakiegoś boga świadomością to pamiętajcie, że polem magnetycznym aplikowanym wprost do mózgu da się modyfikować ludzkie osądy moralne.
 

 
Chcę ukrywać to jaka jestem, jednocześnie chcę żeby inni wiedzieli. Mam ochotę odpowiadać "chcę umrzeć" gdy ktoś się pyta co u mnie. Próbuję udawać silną, świetnie działającą osobę, która coś osiągnęła w życiu i jeszcze nie raz powtórzy sukces. Chcę żeby ludzie mijając mnie myśleli "wow, pewnie jest fajna". Staram się o to, dbam o to z zewnątrz. Ale gdy tylko wychodzę do ludzi to jest zupełnie źle.
Wszystkie moje starania tworzą ze mnie karykaturę fajnego człowieka. To co widziałam przed wyjściem w lustrze było pierdoloną ułudą.
Nie potrafię uwierzyć w te wszystkie komplementy, które dostaję. Tłumaczę je tym, że po prostu mówią mi je zjebane osoby.
 

 
Wiem, że ten świat dookoła mnie istnieje, wiem, że są tam emocje, widzę je, ale nie należę do tego świata. Czuję się jakby otaczała mnie gruba bańka, która skutecznie izoluje wszystkie emocje i doświadczenia z zewnątrz. W środku jest tylko bolesna pustka, próżnia i głosy mówiące mi, że chcę się zabić i jestem niepotrzebna, bardzo łatwo można mnie zastąpić kimś lepszym.
Nie chcę być ciężarem.
Nie chcę się zabijać, pomimo tego co wciąż krzyczy w mojej głowie.
Chcę się ciąć, kiedyś mi to pomagało, moje żyły płoną, skóra niewygodnie uciska. Nie robię tego tylko ze względu na niego. W innym wypadku moja lewa ręka nie byłaby tak czysta. Chciałabym znów móc to robić. Brakuje mi tego. Ale on jest ważniejszy.
 

 
Hello darkness (in my mind) my old friend
 

 
I feel so fucking exhausted. I don't event know what to do anymore, what more i can say. Nobody can understand my feelings, event you unfortunately. I wish you could help me. Or anybody who can show up. I'm tired, i'm sick, i can't feel good emotions now. All i can hear are voices from my body. It's tired too. Everything hurts, every muscle, every vein, event bones. My hair fall out. I fall out. I'm dead now. I feel dead. It's the same like three years ago, everything is dirty and stinks, my senses can't work properly. Nor can I. I want to lay on coffin i think. I'm not even sure with every little feeling. I talk about everything and nothing at the same time. I'm nothing sometimes. Now for example. I want to sleep. I am important. I am IMPORTANT. I don't know what to say anymore.
 

 
"Flowers bloom for no one but themselves."
 

 
Wiem, że ten świat dookoła mnie istnieje, wiem, że są tam emocje, widzę je, ale nie należę do tego świata. Czuję się jakby otaczała mnie gruba bańka, która skutecznie izoluje wszystkie emocje i doświadczenia z zewnątrz. W środku jest tylko bolesna pustka, próżnia i głosy mówiące mi, że chcę się zabić i jestem niepotrzebna, bardzo łatwo można mnie zastąpić kimś lepszym.
Nie chcę być ciężarem.
Nie chcę się zabijać, pomimo tego co wciąż krzyczy w mojej głowie.
Chcę się ciąć, kiedyś mi to pomagało, moje żyły płoną, skóra niewygodnie uciska. Nie robię tego tylko ze względu na niego. W innym wypadku moja lewa ręka nie byłaby tak czysta. Chciałabym znów móc to robić. Brakuje mi tego. Ale on jest ważniejszy.
 

 
Kradnę leki trupom.
Musiałam spędzić mnóstwo czasu na rozczesywaniu włosów szczotką plączącą je żeby się nie zajebać. Tym razem chyba naprawdę mogłabym to zrobić, chociaż próbowałbym w najgorszy możliwy sposób. Gdyby tylko nie on, kopiący mnie wciąż coraz bardziej po uczuciach, przez które właśnie najbardziej chce mi się zabijać siebie. Czuję się bezwartościowa. Powinnam chyba uciec już dawno temu, gdy tylko się to zaczęło. Albo najlepiej nie powinnam tego nawet zaczynać. Sama zrobiłam sobie największy problem i co gorsza, już nigdy tego nie odkręcę. Myślałam, że już mi Przeszła, ale jednak nie. Zobaczyłam Ją na zdjęciu, przypadkowo. I to znowu we mnie uderzyło. Chyba nigdy nie przestanę jej kochać, chociaż już zamazuje mi się jej obraz okrutnie. Wszystko mi się wymazuje z poprzedniego życia. To chyba jednak prawda, reinkarnacja istnieje. Albo tylko ja jak ostatnia idiotka doświadczam jej za życia.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
You fell in love with my flowers but not with my roots, so when Autumn arrived you didn’t know what to do
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Nie mam siły pisać, nie mam siły tworzyć, wszystko w co włożę choć najmniejszy wysiłek okazuje się być gównem. Za nic nie potrafię się zabrać, nie wychodzi mi już nic. Pewnie nawet gdybym próbowała się zabić zrobiłabym to nieudolnie. Chciałabym spróbować. Chciałabym spotkać się z nim i zrobić to, po prostu, zrobić każdą możliwą najgłupszą rzecz, która przyjdzie nam do głowy, przecież nie mamy już nic do stracenia. Pozwoliłabym się porwać, albo porwalibyśmy kogoś innego. Zamieszkalibyśmy w pustostanie, ćpali co się nawinie i palili beznadziejne papierosy w akompaniamencie tej cholernie smutnej muzyki. Wypruwalibyśmy sobie żyły i głodowali, włosy wypadałyby nam garściami, co mamy do stracenia.
Nawet nasze życia nie są już nic warte.
I mam nadzieję, że tego nie przeczytasz.
 

 
Wszystko stało się nagle takie niewygodne.
 

 
I chęć zabicia się trochę większa.
 

 
Te teksty są coraz głupsze.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.