• Wpisów:348
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:9 dni temu
  • Licznik odwiedzin:13 025 / 1257 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wiem, że ten świat dookoła mnie istnieje, wiem, że są tam emocje, widzę je, ale nie należę do tego świata. Czuję się jakby otaczała mnie gruba bańka, która skutecznie izoluje wszystkie emocje i doświadczenia z zewnątrz. W środku jest tylko bolesna pustka, próżnia i głosy mówiące mi, że chcę się zabić i jestem niepotrzebna, bardzo łatwo można mnie zastąpić kimś lepszym.
Nie chcę być ciężarem.
Nie chcę się zabijać, pomimo tego co wciąż krzyczy w mojej głowie.
Chcę się ciąć, kiedyś mi to pomagało, moje żyły płoną, skóra niewygodnie uciska. Nie robię tego tylko ze względu na niego. W innym wypadku moja lewa ręka nie byłaby tak czysta. Chciałabym znów móc to robić. Brakuje mi tego. Ale on jest ważniejszy.
 

 
Kradnę leki trupom.
Musiałam spędzić mnóstwo czasu na rozczesywaniu włosów szczotką plączącą je żeby się nie zajebać. Tym razem chyba naprawdę mogłabym to zrobić, chociaż próbowałbym w najgorszy możliwy sposób. Gdyby tylko nie on, kopiący mnie wciąż coraz bardziej po uczuciach, przez które właśnie najbardziej chce mi się zabijać siebie. Czuję się bezwartościowa. Powinnam chyba uciec już dawno temu, gdy tylko się to zaczęło. Albo najlepiej nie powinnam tego nawet zaczynać. Sama zrobiłam sobie największy problem i co gorsza, już nigdy tego nie odkręcę. Myślałam, że już mi Przeszła, ale jednak nie. Zobaczyłam Ją na zdjęciu, przypadkowo. I to znowu we mnie uderzyło. Chyba nigdy nie przestanę jej kochać, chociaż już zamazuje mi się jej obraz okrutnie. Wszystko mi się wymazuje z poprzedniego życia. To chyba jednak prawda, reinkarnacja istnieje. Albo tylko ja jak ostatnia idiotka doświadczam jej za życia.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
You fell in love with my flowers but not with my roots, so when Autumn arrived you didn’t know what to do
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Nie mam siły pisać, nie mam siły tworzyć, wszystko w co włożę choć najmniejszy wysiłek okazuje się być gównem. Za nic nie potrafię się zabrać, nie wychodzi mi już nic. Pewnie nawet gdybym próbowała się zabić zrobiłabym to nieudolnie. Chciałabym spróbować. Chciałabym spotkać się z nim i zrobić to, po prostu, zrobić każdą możliwą najgłupszą rzecz, która przyjdzie nam do głowy, przecież nie mamy już nic do stracenia. Pozwoliłabym się porwać, albo porwalibyśmy kogoś innego. Zamieszkalibyśmy w pustostanie, ćpali co się nawinie i palili beznadziejne papierosy w akompaniamencie tej cholernie smutnej muzyki. Wypruwalibyśmy sobie żyły i głodowali, włosy wypadałyby nam garściami, co mamy do stracenia.
Nawet nasze życia nie są już nic warte.
I mam nadzieję, że tego nie przeczytasz.
 

 
Wszystko stało się nagle takie niewygodne.
 

 
I chęć zabicia się trochę większa.
 

 
Te teksty są coraz głupsze.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Uwielbiam pić w samotności. Wywlekać wszystkie smutki i żyły na wierzch, płakać na ekran telefonu, czytać te wszystkie głupie rzeczy i obracać ostrza między palcami. Kiwać się w przód i w tył, włączyć stroboskop i skakać w rytm szalonej muzyki.
Przelecieć jakiegoś miłego chłopca
albo dziewczynę.
Zasnąć, a rano obudzić się znów martwa.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Jest okrutnie zimno, w plecy wbijają się lodowate kolce, gardło aż po żołądek zapchane jest nieistniejącą twardą i śliską substancją. Kot narzygał mi na dywan. Z uszu leci krew, tak się czuję, wiem, że nie. Każdy włos boli mnie z osobna, boję się zamknąć oczy. Jeśli umrę próbujcie mnie ratować, wolę zajebać się sama niż umrzeć w tak żałosny sposób. Muzyka tylko pogarsza ten stan, ale nie mam siły jej wyłączyć i siedzieć w ciszy. Nie wiem co się dzieje, wczoraj było tak dobrze.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
"Przygwoździłbym Cię do łóżka i nie byłoby mowy dopóki nie wgryzłbym Ci się w kark i nie doszedł w Tobie"
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Ciało ludzkie zaczyna się rozkładać cztery minuty po śmierci. Coś co kiedyś było siedliskiem życia, przechodzi teraz ostatnią metamorfozę. Zaczyna trawić samo siebie. Komórki rozpuszczają się od środka. Tkanki zmieniają się w ciecz, potem w gaz. Już martwe, ciało staje się stołem biesiadnym dla innych organizmów. Najpierw dla bakterii, potem dla owadów. Dla much. Muchy składają jaja, z jaj wylegają się larwy. Larwy zjadają bogatą w składniki pokarmową pożywkę, następnie emigrują. Opuszczają ciało w składnym szyku, w zwartym pochodzie, który podąża zawsze na południe. Czasem na południowy wschód lub południowy zachód, ale nigdy nie na północ. Nikt nie wie dlaczego. Do tego czasu zawarte w mięśniach białko zdążyło się już rozłożyć, wytwarzając silnie stężony chemiczny roztwór. Zabójczy dla roślinności, niszczy trawę, w której pełzną larwy, tworząc swoistą pępowinę śmierci ciągnącą się aż do miejsca, skąd wyszły. W sprzyjających warunkach – na przykład w dni suche i gorące, bezdeszczowe – pępowina ta, ten pochód tłustych, żółtych, rozedrganych jak w tańcu czerwi, może mieć wiele metrów długości. Jest to widok ciekawy, a dla człowieka z natury ciekawskiego cóż może być bardziej naturalne niż chęć zbadania źródła tego zjawiska?

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Bez sensu
 

 
Myślałam, że jak tego nie zapiszę to będzie lepiej, a skończyło się na tym, że to nawet nie byłaby prawda. Potrzebuję się uwolnić równie bardzo co ułożyć sobie życie, ale nie chcę go okłamywać, nie mogę. Jest głupi, ale w końcu zauważy gdy przestanę mówić, a zacznę tylko być.
 

 
Chodzilysmy po lesie, bylysmy w zoo, karmiłyśmy gołębie, jadłyśmy zbyt ostrą pitcę i inne wegańskie jedzenie, piłyśmy tanią wodę i ruskie szampany, biłyśmy się za murzynów i rumunów, całowałyśmy za azjatów i żółte rzeczy, łaskotałyśmy się, śmiałyśmy ze swoich włosów, odganiałyśmy od robaków i ratowałyśmy ludzi od biedy. Puszczałyśmy bańki, jadłyśmy lody, łamałyśmy prawo. Protestowałyśmy, przypadkiem. Planowałyśmy, opowiadałyśmy, chodziłyśmy trzymając się za dłonie. Śpiewałyśmy, obrażałyśmy, innych i siebie, myślałyśmy o tym samym.
Jeszcze nie wyjeżdżam, dopiero jutro, ale już jest mi smutno i boli mnie brzuch.

Leżałyśmy razem na polanie i opowiadała mi, a dookoła latały robaki i chodziły ślimaki, a moje nogi okrutnie bolały od poparzeń pokrzywy, jednak zważając na obecność alkoholu w mojej krwi nie bardzo mnie to wtedy obchodziło, chociaż nie omieszkałam na to marudzić kilka minut. Wygrałam ruchanie Eurysi na chodniku(albo polanie, co nie zostanie przez najbliższy czas zrealizowane[albo nigdy, bo chodnik to średnie miejsce, ale polana już ma jakieś szanse]).
Szkoda, że najprawdopodobniej spotkamy się dopiero za ponad miesiąc na offie albo jeszcze później u mnie, o ile nadal będę mieszkać w Krzesznej, a ona będzie mogła i chciała i przyjechać.
Nie wiem, czy wyprowadzanie się do Katowic to dobry pomysł, ale wtedy chociaż byłybyśmy bliżej siebie.
Chciałabym wiedzieć, co ona myśli o mnie.
Dlaczego zawsze trafiam nie tam gdzie powinnam i odbieram to miejsce zupełnie inaczej. Co jeśli źle. Jeśli znowu źle to tylko ja będę cierpieć. Nie chcę.
 

 
skolopendry, burza, krew, las, halloween, żółty, notatniki, książki, kości, cmentarze, pełnia, ogień, magia, muzyka, buziaki, koncerty, podróże, odkrywanie, cisza, nauka, wszechświat, tworzenie, Jezus, przyjaciele, zmiany, gry komputerowe, zmyślone światy, kreowanie siebie, łzy, narkotyki, samobójstwa, morderstwa, kotki, szczeniaki, tortury, dekoracje, pieczenie ciasteczek, imprezy, randki, pływanie, ucieczki, liczby, jesień, deszcz, magia, łańcuchy, opisy uczuć, ocean, pająki, cukierki, przebieranki, zgodne udawanie, autodestrukcja, różowy, otwarty umysł, mgła, lustre, śnieżna i mroźna zima, 21:37, doświadczanie, kwiaty, wianki, duchy i demony, opowieści, włosy, metalowe pudełka, lalki, stare zdjęcia, naklejki, Rosja, bańki mydlane, trzymanie się za dłonie, aura, wiara, obrzędy, śpiewanie, taniec, surrealizm, robaki, zwłoki, przeszłość, poszerzanie wiedzy, rdza, opuszczone budynki i miejsca, odrealnienia, wpływanie na uczucia, Eurydyka, nieszablonowość, łamanie reguł, destrukcja, spostrzegawczość, tajemnice, długie rozmowy, istoty ponadnaturalne, ciasteczka dyniowe, kaczuszki, Lenin między ogórkami kiszonymi, lateks, pluszowe zwierzęta.
 

 
Znowu jestem tą samą bezradną i nieczułą istotką co kilka lat temu. Do tego stopnia, że mogłabym zjeść mięso, pobić kogoś na środku ulicy albo wejść pod auto(gdyby jeszcze jakiekolwiek kiedykolwiek tutaj jechało). Nadal otaczają mnie pijani ludzie, prośby o papierosa, wymięty papier po czekoladzie, zakrwawiony sweter. Moje policzki pieką od rumieńców, w uszach rozbrzmiewa bezustanny pisk. Żadna muzyka nie pomaga, nawet pies nerwowo wierzga się po podłodze odrzucając przyniesione przeze mnie futra. Wszystkie lustra są odwrócone, świeczki pogaszone, okna zamknięte, litery znowu mylą mi się pod palcami a obrazy składają się z bezładnych kresek nie zajmujących nawet jednej czwartej powierzchni. Powinien już wrócić, chociaż i tak bym nie zasnęła zakleszczona w ramionach i cuchnącym od piwa i fajek powietrzu. Dusiłabym się chyba nie bardziej niż teraz, ale jednak wolałabym mieć teraz go przy sobie.
 

 
Odczuwam wszystko artystycznie. Może do tego stopnia chcę być artystką, że aż mnie popierdoliło.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wiesz co jest całkiem zabawne? Znamy się dopiero miesiąc.
A już mamy plany na wspólne życie. Ledwo się znamy, kochanie. Rozmawiajmy. Żyjmy. Musimy nawzajem się do tego popychać.
Mam w sobie dużo uczuć, wszystkie muszę tłumić, marnować. Boję się. Czuję się przy tobie bezpiecznie.
Czasami jesteś głupi. Pociągasz mnie fizycznie. A jednak wcale nie seksualizuję większości wrażeń. Chcę ciebie doświadczać, uwielbiam to robić. Wywołujesz we mnie uczucia, których nijak nie potrafię określić.
Jesteś uroczy. Brutalny. Kocham to w tobie nawet. 1:11, odpychasz mnie przez sen. Muszę z tobą rano porozmawiać, możę się uda.
Jak się przy mnie czujesz? Dobrze nie jest dobrą odpowiedzią. Wspaniale również.
Potrzebuję artysty, który zaspokoi moją potrzebę atencji i opisze mnie w którykolwiek możliwy artystyczny sposób. Pokaże mnie światu z moich najciekawszych stron, zanotuje drobne rzeczy, których sama nie zauważam i z przejęciem będzie opowiadał ludziom jakie to niesamowite, jakie cudowne, jakże urokliwe i zachwycające są szczegoły, z których się składam. Słowami stworzy obraz mnie. Chyba jednak potrzebuję konkretnego artysty. Potrzebuję słów. Sama siebie stworzę. Pierdolić to wszystko(to również ma nazwę w sztuce, odszukać ją tylko muszę), stworzę artystę, który stworzy mnie. I oboje będziemy mną zachwyceni. Nie tylko w mojej głowie.
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych